czwartek, 12 lutego 2026

Fizyko-książka Stanisława Lema

Gdy pozwoliliśmy książce przez jakiś czas karmić się konieczną jej energią, weszła w ostatnią fazę programu i zaczęła się stopniowo przekształcać.

Pierwszy był dźwięk: delikatne modulowane wibracje.

Jednak w pewnym momencie książka zaczęła zmieniać i kształt: najpierw z jej powierzchni wydzielił się mały wirujący dysk, tak jakby szalka elektronicznej wagi laboratoryjnej, okrągła i wypuczona, a obok niej kilka innych kształtów.

Te kształty nie były statyczne, a wręcz przeciwnie: wibrując i wirując modulowały dalej zmieniając książkę w coraz bardziej skomplikowany trójwymiarowy kształt który nie był już książką a Mechanizmem.

Spojrzałem kątem oka na Marylę. Z rozszerzonymi z zachwytu źrenicami spytałem ją szybko i konkretnie – widziałaś to? – odpowiedziała mi krótko – tak.

Karty księgi ustąpiły miejsca pierwotnie czemuś w rodzaju płyty drukowanej, która to płyta uruchomiła stopniowo jakieś molekularne mechanizmy ruchome, które stopniowo narastały tworząc coraz to bardziej delikatne i subtelne struktury.

Niektóre z nich wchodziły w ruch wirowy pozyskując nowe pierwiastki z otoczenia. Widać było tam też nieznaczne ilości metali ponieważ struktury zaczęły być coraz bardziej subtelne i funkcjonalne — wirujące dyski przekształcały się w całe skomplikowane kształty pełniące jakieś trudne do zidentyfikowania funkcje ale w ewidentny sposób pozyskiwały teraz energię i materię z otoczenia, dzięki czemu mogły tworzyć struktury coraz bardziej zaawansowane.

W pewnym momencie wirujące kształty stały się tak piękne i subtelne że od książki trudno było oderwać wzrok. Przedstawiała ona sobą jakąś fascynującą historię której treścią była czysta fizyka. To już nie chodziło o literaturę, to już nie chodziło o emocje — to chodziło o zrozumienie świata w jego najbardziej elementarnej postaci. Wirujące dyski i wibrujące przestrzenie zmieniały kształty, subtelniały. Karty zamieniały się w transmitery i emitery...

Księga opowiadała Prawdę.

https://www.facebook.com/share/p/1HWow9wYiY/

 

 

piątek, 16 stycznia 2026

bez tytułu

Jesteśmy słowami 

rzuconymi na wiatr

jedyny nasz prawdziwy ślad 

z okruchów naszej wrażliwości.

to tam jest prawda gdzie jest ból

 

 



sobota, 15 lipca 2023

pets without sugar

Moje zwierzątko kochane schorowane drżące jak mam ci powiedzieć że mam cię tylko po to by studiować twoją drogę do kresu, jak mam ci wytłumaczyć że tak naprawdę przyjąłem cię pod swój dach głównie z egoizmu i pychy, by na twoim przykładzie studiować nierozwiązywalny problem śmierci i odchodzenia związanego z nią.

niedziela, 11 września 2022

Dlaczego Michał Marten jest poetą

Cześć.

Dla mnie Michał Ś.P. brat Joka Marten jest poetą, i to dobrym.
Na dowód zwrotka z utworu "Moje demony".


Tematem tej nawijki niech będzie książka
Którą dostałem dawno temu od Ojca
Dużo humoru, erotycznie mocna
Demoniczna powieść o życiu chłopca

Każda kolejna strona wciąga mnie do środka
Każdy kolejny rozdział mógłby nie mieć końca
Coś o zarwanych nockach, spalonych mostach
Autor ponoć nieznany, chociaż ja znam gościa

Na każdej kartce papilarna jest pieczątka
Tych przeczytanych jakieś dziesięć tysiąca
Co to za książka? Nie wie Profesor Gąbka
W11 komenda i Pomorska

Mam ją i czytam, bo w tym tekście każda kropka
Zaczyna zdanie z dużej litery jak Śląsk
Dostęp do morza, albo widok z okna
Być albo nie być - dramatyka szekspirowska

Twarda okładka, ona nie chce się rozpaść 
Skóra, która zmienia się tylko od słońca 
Czarno na białym drukowana czcionka
Nie znajdziesz tego kruka w kolorowych kioskach

A słowa papugami powtarzają się jak ten ptak
Co krzywy dziób ma tak jak na zakrętach
Książka to papier, a orzeł na monetach
Jest tyle samo warty co jego własna reszka

O kobietach, o tym co będzie jutro,
Przepis na siebie jakby życie było kuchnią
Jak za błędy nie zapłacić dupą
i którędy wejść jak mnie wyrzucą.

Nieważny tytuł, nie zaszło jeszcze słońce
Niebieskie niebo nie wróży że już kończę
Niezły początek, to tak jak dobry rozbieg,
By tą melodię grać nadal tak jak człowiek.

Na każdej kartce papilarna jest pieczątka
Nie ma na pudlu, kundlu i w brukowcach
Nie możesz dostać! Schyl się, podskocz, pląsaj
Zmień nazwisko, wszystko, zapuść wąsa.

Stop, nie pytaj, nie możesz jej dostać
Przeczytam do końca, demonizująca
Na bitach uśmiechnięta postać
Joka. Demony pełne do worka!




No niby nic, ale jak znajdzie się klucz do utworu to wychodzi całkiem mocna rzecz.