sobota, 18 kwietnia 2026

Dzień w którym uświadomiłeś sobie, że twoje ciuchy przeżyją ciebie

Dzień w którym uświadomiłeś sobie, że twoje szmaty przeżyją ciebie był zwyczajnym dniem:

może odrobina walki z entropią,
może ból przeszedł,
może chwila refleksji gdy w kącie oka zobaczyłeś bezmiar nieba, 
może poczułeś że jesteś tylko człowiekiem bo wczoraj przeczytałeś jakiś wiersz, 
a może przyszła do ciebie w nocy jedna z trzech boskich oblubienic.

A może przypomniałeś sobie dziadka, który co wiosnę wynosił na świeże powietrze swój wełniany garnitur, trzepał go i wkładał nową naftalinę do szafy.

Popatrzyłeś na swoje ciuchy i wtedy to zrozumiałeś.

Tę oczywistą prawdę której na co dzień zupełnie nie potrzebujesz, jak paprocha w kąciku oka.

Niegodną nawet łzy czy przelotnego wzruszenia drobną przekąskę, malutki słony koreczek na tym wielkim bankiecie transcendencji.

Twoje ciuchy przeżyją ciebie. 

La petite mort

Moja dłoń, twoje usta, mój tors, oczy twoje.
Sprężyny nakręcane od setek pokoleń.
Pójdź do mnie i weź mnie jak bierzesz łyk wody.
Pójdź do mnie i weź mnie bez stylu i mody.
Z pierwotnym marzeniem, z pokorą eonów
Pójdź do mnie, zabijmy tę dziwkę w tym domu.

wtorek, 31 marca 2026

Spotkanie

Spotkałem archanioła Michała na Bernardyńskiej Wodzie.

Wskazał mi drogę i zniknął, a ja poszedłem inną drogą.

Pan zesłał mi swego sługę, jednego z potężniejszych a ja zmarnowałem jego gest.

Teraz błagam o wybaczenie sam w ciemnym pokoju o piątej rano.

Teraz zrozumiałem że jestem grzesznikiem.
Wtedy rozumiałem że jestem grzesznikiem.
I jutro może zrozumiem że jestem grzesznikiem.

Poza tym nie pamiętam.
Zatopiony w pysze, egoizmie i innych grzechach pospolitych.
Bo pamiętać jest trudno, pamiętają najlepsi.
Bo pamiętać jest trudno, bo ta pamięć boli.

Tym czym być możemy, tym czym się stajemy, tym czym bywamy od czasu do czasu... być na co dzień niepodobna. Być na co dzień to zbyt wielki ciężar.

Droga nadal otwarta jak kościół na Wodzie.

Józefosław 31 marca 2026 godzina 5:11 

sklep mięsny w Józefosławiu

Rozszerzone oczy, koronkowa bluzka, blask twarzy rozświetlonej miłością raz jeszcze.

Spotyka nadzieję obcego mężczyzny, a jego oczy rozszerzają się także. 

Czasoprzestrzeń wybucha w wariantach niewypowiedzianych rozmów, nie odbytych spotkań, nie zawartych przyjaźni.

To wszystko w promieniu słońca przez szybę.

To wszystko w zwyczajnym podmiejskim poranku.

To wszystko. 



Józefosław 31 marca 2026 g. 4:47

wtorek, 10 marca 2026

Wnyki

Gdy szedłem przez rzadki sosnowy las nieopodal mego domostwa, zobaczyłem misterną sieć. Te sidła rozstawiła prawdziwa czarodziejka. Zapach piżma był tak kuszący, jej usta były pełne a jej oczy patrzyły na wskroś obiecując raj.

Lecz ja dostrzegłem wnyki i nie dałem się złapać.
Zaczaiłem się na wzgórzu i spostrzegłem czarodziejkę gdy wracała sprawdzić żniwo.

Podszedłem od tyłu, objąłem ją delikatnie i szepnąłem jej do ucha: Wygrałem. Jesteś moja.

Zaśmiała się triumfalnie i wtuliła w moje objęcia.