Dzień w którym uświadomiłeś sobie, że twoje szmaty przeżyją ciebie był zwyczajnym dniem:
może odrobina walki z entropią,
może ból przeszedł,
może chwila refleksji gdy w kącie oka zobaczyłeś bezmiar nieba,
może poczułeś że jesteś tylko człowiekiem bo wczoraj przeczytałeś jakiś wiersz,
a może przyszła do ciebie w nocy jedna z trzech boskich oblubienic.
A może przypomniałeś sobie dziadka, który co wiosnę wynosił na świeże powietrze swój wełniany garnitur, trzepał go i wkładał nową naftalinę do szafy.
Popatrzyłeś na swoje ciuchy i wtedy to zrozumiałeś.
Tę oczywistą prawdę której na co dzień zupełnie nie potrzebujesz, jak paprocha w kąciku oka.
Niegodną nawet łzy czy przelotnego wzruszenia drobną przekąskę, malutki słony koreczek na tym wielkim bankiecie transcendencji.
Twoje ciuchy przeżyją ciebie.