Nie rób mi tego nigdy.
Chcę zostać ulotnym kawałkiem doświadczenia który roztapia się w czasie jak masło które wsiąkło w brudną ścierkę gdy smażyłem ci stek.
Chcę uniknąć losu pięknego kwiatu zaklętego w epoksyd.
Nie chce wisieć na twojej wystawie omiatany obojętnym wzrokiem czcicieli sztuki.
Nie rób mi tego nigdy ale zrób mi to teraz.
Zaklnij mnie w kroplę piękna, łzę, zmarszczkę uśmiechu.
Zrób mi to teraz.
Dzieła Wszystkie
czwartek, 26 lutego 2026
Nie rób mi tego nigdy
wtorek, 17 lutego 2026
Zakochanie
Zakochanie
Starego serca piekący ból
Przeczucie klęski i rozpaczy
Późno dojrzała szczęścia łza
Że znów coś znaczę i ktoś znaczy.
czwartek, 12 lutego 2026
Fizyko-książka Stanisława Lema
Gdy pozwoliliśmy książce przez jakiś czas karmić się konieczną jej energią, weszła w ostatnią fazę programu i zaczęła się stopniowo przekształcać.
Pierwszy był dźwięk: delikatne modulowane wibracje.
Jednak w pewnym momencie książka zaczęła zmieniać i kształt: najpierw z jej powierzchni wydzielił się mały wirujący dysk, tak jakby szalka elektronicznej wagi laboratoryjnej, okrągła i wypuczona, a obok niej kilka innych kształtów.
Te kształty nie były statyczne, a wręcz przeciwnie: wibrując i wirując modulowały dalej zmieniając książkę w coraz bardziej skomplikowany trójwymiarowy kształt który nie był już książką a Mechanizmem.
Spojrzałem kątem oka na Marylę. Z rozszerzonymi z zachwytu źrenicami spytałem ją szybko i konkretnie – widziałaś to? – odpowiedziała mi krótko – tak.
Karty księgi ustąpiły miejsca pierwotnie czemuś w rodzaju płyty drukowanej, która to płyta uruchomiła stopniowo jakieś molekularne mechanizmy ruchome, które stopniowo narastały tworząc coraz to bardziej delikatne i subtelne struktury.
Niektóre z nich wchodziły w ruch wirowy pozyskując nowe pierwiastki z otoczenia. Widać było tam też nieznaczne ilości metali ponieważ struktury zaczęły być coraz bardziej subtelne i funkcjonalne — wirujące dyski przekształcały się w całe skomplikowane kształty pełniące jakieś trudne do zidentyfikowania funkcje ale w ewidentny sposób pozyskiwały teraz energię i materię z otoczenia, dzięki czemu mogły tworzyć struktury coraz bardziej zaawansowane.
W pewnym momencie wirujące kształty stały się tak piękne i subtelne że od książki trudno było oderwać wzrok. Przedstawiała ona sobą jakąś fascynującą historię której treścią była czysta fizyka. To już nie chodziło o literaturę, to już nie chodziło o emocje — to chodziło o zrozumienie świata w jego najbardziej elementarnej postaci. Wirujące dyski i wibrujące przestrzenie zmieniały kształty, subtelniały. Karty zamieniały się w transmitery i emitery...
Księga opowiadała Prawdę.
https://www.facebook.com/share/p/1HWow9wYiY/
piątek, 16 stycznia 2026
bez tytułu
Jesteśmy słowami
rzuconymi na wiatr
jedyny nasz prawdziwy ślad
z okruchów naszej wrażliwości.
to tam jest prawda gdzie jest ból
