Gdy szedłem przez rzadki sosnowy las nieopodal mego domostwa, zobaczyłem misterną sieć. Te sidła rozstawiła prawdziwa czarodziejka. Zapach piżma był tak kuszący, jej usta były pełne a jej oczy patrzyły na wskroś obiecując raj.
Lecz ja dostrzegłem wnyki i nie dałem się złapać.
Zaczaiłem się na wzgórzu i spostrzegłem czarodziejkę gdy wracała sprawdzić żniwo.
Podszedłem od tyłu, objąłem ją delikatnie i szepnąłem jej do ucha: Wygrałem. Jesteś moja.
Zaśmiała się triumfalnie i wtuliła w moje objęcia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz